Aktualności
Treść
30 września uczniowie naszej szkoły wyruszyli na niezwykłą wyprawę na Łopień, który jest jednym z najbardziej interesujących szczytów Beskidu Wyspowego. Była to wycieczka, podczas której górska wędrówka połączyła się z poznawaniem historii, etnografii, geografii, geologii i przyrody naszego regionu. Nie zabrakło również czasu na wspólny odpoczynek, ognisko, zabawę i podziwianie pierwszych oznak jesieni.
Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy na Przełęczy Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego w Chyszówkach, położonej pomiędzy Łopieniem a Mogielicą. Zanim ruszyliśmy w góry, poznaliśmy historię tego miejsca. To właśnie tutaj, w nocy z 23 na 24 listopada 1914 roku, polscy legioniści dowodzeni przez Edwarda Rydza-Śmigłego stoczyli zwycięską potyczkę z Rosjanami. O wydarzeniach tych przypomina znajdujący się na przełęczy Pomnik Spotkania Pokoleń, który tworzą trzy obiekty. Pierwszym jest krzyż z 1928 roku, ustawiony dla upamiętnienia walk legionistów oraz w 10. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Kolejnym jest kamienny obelisk z 1938 roku, wzniesiony w 20. rocznicę odzyskania niepodległości, a trzecim – monument z 1998 roku poświęcony żołnierzom Armii Krajowej. Razem upamiętniają kolejne pokolenia Polaków walczących o wolną i niepodległą Polskę.
Po krótkiej lekcji historii rozpoczęliśmy podejście na Łopień. Droga szybko zrobiła się stroma, a wędrując głębokim leśnym wąwozem, mogliśmy przyjrzeć się skałom budującym Beskidy. Dowiedzieliśmy się, czym jest flisz karpacki, charakterystyczny dla Karpat układ naprzemiennie występujących warstw piaskowców i łupków. Najłatwiej było go zapamiętać dzięki... ciastu karpatce… Tak jak w cieście kolejne warstwy układają się jedna na drugiej, tak od około 145 do 23 milionów lat temu w głębokich basenach morskich związanych z dawnym oceanem Tetydą gromadziły się kolejne warstwy piasku, mułu, iłu i innych osadów. Z czasem zostały one sprasowane i przekształciły się w skały, m.in. piaskowce i łupki, tworzące charakterystyczny flisz karpacki. Późniejsze ruchy skorupy ziemskiej sfałdowały, ponasuwały i wypiętrzyły te warstwy, tworząc Karpaty. Patrząc więc na odsłonięte skały, mogliśmy zobaczyć ślady historii sprzed dziesiątek milionów lat, z czasów, gdy w miejscu dzisiejszych Beskidów znajdował się głęboki zbiornik morski
Po pokonaniu kilku ostrych zakrętów i stromych odcinków dotarliśmy na polanę Myconiówka, położoną na wysokości około 912 m n.p.m. pomiędzy główną kulminacją Łopienia (963 m n.p.m.) a Łopieniem Środkowym (ok. 946 m n.p.m.), nazywanym również Wiśnią. Zeszliśmy następnie do dolnego skraju polany, gdzie znajduje się źródło o intrygującej nazwie Głodna Woda. Była to dobra okazja, aby porozmawiać o tym, skąd bierze się woda wypływająca ze zboczy gór oraz dlaczego nie każde źródło musi dawać początek dużemu, stałemu potokowi czy rzece.
Kolejnym etapem naszej wyprawy była wędrówka w kierunku wschodnim. W rejonie polany Dolinki (Chochołówka) mogliśmy zobaczyć, że góra choć na pierwszy rzut oka wydaje się czymś zupełnie nieruchomym, również się zmienia. Obserwowaliśmy zagłębienia, pęknięcia i formy związane z przemieszczaniem się mas skalnych. Łopień jest szczególnie ciekawym miejscem do poznawania procesów osuwiskowych. Znaczna część jego stoków jest rozczłonkowana dolinkami, lejami źródłowymi i osuwiskami. To właśnie działanie grawitacji sprawia, że potężne pakiety skał mogą powoli przemieszczać się po stoku, tworząc rowy, szczeliny, zagłębienia, skalne bloki, a nawet jaskinie.
Jeszcze bardziej niezwykły krajobraz czekał na nas w rejonie Bagien Łopieńskich - torfowiska zwanego Jeziorka (930 m n.p.m.). Znaleźliśmy się nagle w miejscu zupełnie innym od otaczającego je beskidzkiego lasu. Dowiedzieliśmy się, jak w podmokłym środowisku, przy ograniczonym dostępie tlenu, przez długi czas gromadzą się szczątki roślin i stopniowo powstaje torf. Mogliśmy zobaczyć torfowce, różne gatunki mchów oraz prawdziwą osobliwość tego miejsca rosiczkę okrągłolistną, niewielką roślinę owadożerną. Poruszaliśmy się więc bardzo ostrożnie, aby nie zadeptać delikatnych roślin i równie ważne by samemu nie wpaść w jedno z podmokłych zagłębień.
Łopień skrywa jednak pod powierzchnią jeszcze więcej tajemnic. Po krótkiej wędrówce na północ dotarliśmy w rejon pełen szczelin, skał i ogromnych bloków piaskowca. Niektóre z nich porastają drzewa, których korzenie oplatają kamienie, tworząc niemal baśniowy krajobraz. Wśród tych skał znajduje się Jaskinia Zbójecka w Łopieniu, zwana także Grotą Zbójecką. Jest to najdłuższa znana jaskinia Beskidu Wyspowego – jej korytarze mają łącznie około 433 metrów długości, a deniwelacja przekracza 20 metrów. Nie jest to jaskinia krasowa, lecz jaskinia osuwiskowa. Powstała wskutek grawitacyjnego przemieszczania się wielkich pakietów i bloków piaskowca, pomiędzy którymi utworzyły się szczeliny, korytarze i komory. Jaskinia jest chroniona jako pomnik przyrody, a dodatkowo stanowi niezwykle ważne zimowisko nietoperzy. Po tej porcji geologicznych i przyrodniczych odkryć wróciliśmy na polanę Myconiówkę. Tutaj nadszedł czas na zasłużony odpoczynek i jeden z najbardziej wyczekiwanych punktów wyprawy, czyli wspólne pieczenie kiełbasek. Przy ognisku mogliśmy odpocząć po wędrówce, porozmawiać, pośmiać się i po prostu pobyć razem.
Z Myconiówki ruszyliśmy w stronę głównego szczytu Łopienia. Dotarliśmy na polanę Jaworze, gdzie otworzył się przed nami piękny krajobraz Beskidu Wyspowego. Rozpoznawaliśmy charakterystyczne „wyspy” tutejszych gór, między innymi Ćwilin, Śnieżnicę i Luboń Wielki. Nasz wzrok sięgał jeszcze dalej i zobaczyliśmy Tatry i Babią Górę. Na polanie Jaworze znaleźliśmy również czas na wspólną zabawę. Dobrego humoru nie zdołały nam popsuć nawet wyjątkowo uporczywe osy, które najwyraźniej również postanowiły wziąć udział w naszej wycieczce. Choć krążyły wokół nas z wielkim zainteresowaniem, nie były nam straszne i nie przeszkodziły we wspólnym, radosnym spędzaniu czasu. Zajęły nas gry, rozmowy, śmiech i chwile odpoczynku w otoczeniu beskidzkiej przyrody. Szczególnie uważnie rozglądaliśmy się wokół, poszukując pierwszych zwiastunów jesieni, przebarwiających się liści, dojrzewających owoców, grzybów i innych drobnych znaków świadczących o tym, że lato ustępuje miejsca kolejnej porze roku.
W końcu nadszedł czas powrotu. Z Łopienia zeszliśmy szlakiem na Przełęcz Marszałka Edwarda Śmigłego-Rydza, gdzie czekał już na nas bus.
Dzisiejszy dzień pełen wrażeń, wspólnych chwil i odkryć. Podczas całej wędrówki uważnie obserwowaliśmy otaczającą nas przyrodę, rozpoznawaliśmy napotkane rośliny, przypominaliśmy sobie ich nazwy, poznawaliśmy ich znaczenie i zastosowanie, a także dowiadywaliśmy się, na które z nich należy szczególnie uważać. Przekonaliśmy się, że góry można nie tylko zdobywać, ale przede wszystkim czytać jak niezwykłą księgę, której kolejne strony zapisane są w skałach, źródłach, torfowiskach, jaskiniach, roślinach, krajobrazie i historii ludzi związanych z tym miejscem. Beskidzki las stał się tego dnia naszą prawdziwą, żywą salą lekcyjną.
Wyprawa na Łopień była jednak czymś więcej niż lekcją w terenie. Była przede wszystkim czasem wspólnej wędrówki, rozmów, zabawy i zwyczajnego bycia razem, a przy okazji okazją do zachwytu nad pięknem Beskidu Wyspowego. Zmęczeni, ale pełni dobrych wspomnień i nowych doświadczeń zakończyliśmy naszą górską przygodę. A jesień? Szukaliśmy jej przez całą drogę, w zmieniających barwy liściach, owocach, grzybach, zapachu lasu i coraz spokojniejszym górskim krajobrazie. I chyba możemy powiedzieć, że tego dnia na Łopieniu naprawdę ją odnaleźliśmy.
p. Marek Kłodnicki